Cz.6
Jak tylko weszliśmy do środka, od razu przywitał nas kolega Zayna James. Poszliśmy do "barku" i tam zamówiliśmy u kelnera wynajętego przez Jamesa 2 drinki. Gdy już je otrzymaliśmy poszliśmy się przywitać i oczywiście zapoznać z innymi. Troszkę czasu już upłynęło, gdy wyjęłam fona pierwsze co to spojrzałam na godzinę, była prawie trzecia nad ranem.O Boże, musiałam już wracać do domu. Więc postanowiła poszukać Zayna, który zapodział mi się jakieś pół godziny temu. Znalazłam go w końcu, ale to co zobaczyłam było okropne, nie wiem jak mógł mi to zrobić, wie o tym dobrze, że już kiedyś przeżyłam jedną zdradę, ale w tedy on przy mnie był, a teraz go nie będzie przy mnie, nie będzie przy mnie nikogo. To bardzo zabolało.
-Jak mogłeś?-Powiedziałam wycofując się do tyłu. Myślałam, że powiedział to cicho, ale jednak to usłyszał. Jedyne co mógł zobaczyć to całą zapłakaną mnie uciekającą z mieszkania kolegi. nie znałam drogi powrotnej, więc zamówiłam taksówkę, ale zanim dojechała Zayn zdążył mnie tak jakby dogonić.
-Słuchaj [t.i].to nie tak jak myś-Tu mu przerwałam.
-To nie tak jak myślę? No więc tak jak widziałam, tak?-Krzyczałam na niego szlochając.-Wiesz doskonale, że nie na widzę tej lafiryndy. Ty ją dalej kochasz, prawda? Wykorzystałeś mnie, aby ona była zazdrosna, ale ja cię pokochałam, myślałam, że ty mnie też, ale się myliłam najwidoczniej.- Powiedział już te słowa troszkę ciszej dalej szlochając, na całe szczęście taksówka się pojawiła, a ja do niej wsiadłam. Zayn stał tam ja wryty, nie zaprzeczał, czyli miałam rację. nie wiem jak on tak mógł, Ja go kocham, Najwidoczniej bez odwzajemnienia, to najgorsza miłość.
******************************************
Hej, przepraszam, że taki krótki, ale mam zły humor no i mało czasu, jutro dodam kolejną i w niedziele pojawi się z Justinem. Przepraszam za jakiekolwiek błędy. Miłego czytania życzę.
Nie moge sie doczekac :*
OdpowiedzUsuń