poniedziałek, 21 października 2013

WAŻNE!!

Nie wiem czy opłaca mi się pisać dalej skoro i tak nikt nie czyta mojego bloga :( Zastanowię się do piątku. Jeśli bloga nie zamknę to wstawię następną część o Justinie i nowego o 1D ....

sobota, 12 października 2013

Imagin z Justinem

Cz.2
Minęły już 2 tygodnie, co jakiś czas widziałam Justina na mieście, zakupach i w parku z jakąś dziewczyną. Naprawdę zaczęłam wierzyć w to, że mnie zdradza. Po 3 tygodniach wrócił do domu.
-[T.i] kochanie jesteś?-Krzyczał na cały dom, a ja siedziałam w pokoju z laptopem na kolanach. Nagle usłyszałam jak wchodzi po schodach i otwiera wszystkie drzwi na piętrze,i w końcu trafił do pokoju gdzie zawsze przebywałam gdy chciałam zostać sama.
-[T.i], czemu się nie odzywałaś?
-Bo nie miałam ochoty.-powiedziała szybko i oschle.
-Coś się stało?-Przy wypowiadaniu tych słów usiadł koło mnie na ziemi przy oknie.
-Tak kurwa, stało się!-Nie wytrzymałam, położyłam laptopa na łóżku i wybiegłam z pokoju do łazienki zamykając się na klucz. Wszystko teraz dopiero do mnie dotarło, że byłam  zakochana w nim po uszy a on mnie zdradza. Chwilkę potem poczułam, że mam mokre poliki od łez które spływały z moich oczu. Justin stał przy drzwiach i walił w nie krzycząc-[T.i] otwórz te drzwi albo je wywarze. kurwa [t.i] otwórz je!-I tak powtarzając ciągle. siedziałam i płakałam, jak on mógł, nie chciałam w to wierzyć ale to była prawda.
usłyszałam kroki odchodzącego Justina, wykorzystałam okazję i pobiegłam szybko do naszego pokoju. Tam spakowałam wszystkie swoje rzeczy i unikając go szybko zeszłam z walizką na dół wzięłam kluczyki od auta i wsiadłam pospiesznie do niego. Po drodze zadzwoniłam do Diz czy mogę się u niej zatrzymać na jakiś czas, a ona jak zawsze się zgodziła. Byłam już pod jej domem, zapukałam do drzwi, i nawet 5 sekund nie minęło a ona już je otworzyła.
-No hej hej miś-i tu nie dokończyła.-ołłłłł co się stało? Właź do środka i opowiadaj.-No więc zrobiłam tak jak kazała i weszłam do środka, od razu udałam się w kierunku kanapy która znajdowała się w salonie. Nawet nie zdążyłam usiąść i posypało się masę pytań od mojej przyjaciółki.
-Co się stało? O co chodzi? Przyjechał? Pytałaś się go? Sam ci powiedział? No opo-Przerwałam jej bo miałam dość jej pytań.
-Dosyć! Nie zadawaj tyle pytań! Zaraz opowiem ci wszystko.-Oczywiście jak opowiadałam nie obyło się bez komentarzy ze strony Diz, gdy skończyłam swoją opowieść byłam cała zapłakana i czerwona.

***************************************************************************
Z góry sorka że tak późno ale mam dużo nauki. teraz  będę mieć tydzień luzu więc napiszę szybciej, nie przewiduję czy to będzie w poniedziałek czy inny dzień tygodnia bo jak pisałam to się nie wyrabiałam, także nie będę pisać daty ale na pewno pojawi się w tygodniu :) Miłego czytania :3
CZYTASZ=KOMENTUJ !!

piątek, 4 października 2013

Imagin z Zaynem cz.8 OSTATNIA !

Cz.8
-Że panna [T.I] ...-Zaczął lekarz.-No więc pana dziewczyna ma guza, przykro mi, ale jeśli operacja się nie powiedzie ....-no i nie dokończył bo wiedział, że doskonale go rozumiem, łzy zaczęły mi spływać po policzku, pomyśleć co by się działo gdybym nie pocałował Mirandy, albo gdybym w ogóle jej nie szukał, pewnie wiodła by sobie spokojne życie. Łzy ciekły i ciekły, no i nie chciały przestać. Podszedł do mnie lekarz i powiedział,że mogę do niej wejść na chwilkę, więc poszedłem do niej.
-Hej [t.i.], jak się czujesz?
-A jak mogę się czuć, mój jedyny przyjaciel i chłopak w jednym którego kocham całym sercem mnie zdradził, moja była przyjaciółka mi znów go odbiła, mam guza no i moje życie na tej planecie tylko szkodzi. No to jak myślisz jak się czuję, hemm ?-Jak to mówiła to mi serce pękło, łzy zaczęły znów mi spływać strumykami po policzkach.
-j-ja przepraszam. Kochanie, ja nie chciałem, ona no wiesz ona mnie pocałowała, nie ja ją. Proszę wybacz mi, proszę.-Ostatnie słowa wydukałem z siebie troszkę ciszej i spuściłem głowę w dół. Ku mojemu zdziwieniu ona powiedziała te słowo które wypuściło moją duszę z powrotem do nieba, powiedziała "Wybaczam" i się uśmiechnęła, to było jak zbawienie.
-Naprawdę?-Spytałem nie dowierzając w jej słowa. Ona tylko podniosła mój podbródek zmuszając tym mnie do spojrzenia w jej piękne złociste oczy, ale one powoli wygasały. Dlaczego? One nie mogły wygasnąć, jeśli one wygasały to ona także, ale to nie mogła być prawda, to co usłyszałem od nie zszokowało mnie, myślałem, że lekarz stwierdzi u mnie zgon na miejscu.
-Wybaczam bo to jedne co mogę zrobić, widzę, że cierpisz i najprawdopodobniej będziesz. Te lata spędzone z tobą były naprawdę cudowne, a te 4 lata bez ciebie były najgorsze w świecie. Obiecaj mi, że jak mnie nie będzie już na tym świecie to założysz z kimś innym rodzinę, abyś był szczęśliwy, ja będę nad tobą czuwać.-Spojrzałem głęboko w jej oczy, ona wiedziała, że to już czas na nią, ale ja nie mogłem pozwolić jej tak odejść, po prostu nie mogłem.
-Nie obiecuję, jeśli ty odejdziesz to ja razem z tobą, przyrzekam.-Ponowie spojrzałem w jej oczy. Tak to jest to, ta mała iskierka, to była ta mała nadzieja, że zostanie tu ze mną. niestety lekarz wyprosił mnie już z sali aby zabrać moją [t.i] na operację.
*5 godzin później* 
Zobaczyłem jak lekarz wychodzi z sali operacyjnej. Jego mina nie wróżyła nic dobrego.
-Doktorze, co z nią? Co z [t.i] ?
-Mam dla pana dobrą i złą wiadomość.-Gdy powiedział dobrą wiadomość ucieszyłem się.
-Dobra jest taka, że mamy jej krew, a zła taka, że zmarła podczas operacji.-Spojrzałem na lekarza miną "No chyba cię Bóg opuścił człowieku" lub "Co jeszcze może frytki do tego?" i spytałem.
-To jakiś żart, prawda ?
-Tak, po prostu chciałem pana troszkę rozluźnić.-Całe szczęście, ale nadal nie wiedziałem co z [t.i].
-No więc panna [T.i] ma się dobrze, operacje się udała, a ta zła jest taka, że brakuje nam krwi grupy "-B".
a to jest jej teraz niezbędne. 
-ja mam taką grupę krwi, ile jej potrzebujecie?
-1,5 L.
-No to chyba ja mogę jej oddać tyle prawda?
-Niby tak, ale jest ryzyko, że może ban zemdleć i takie tam.
-Nie ważne, zrobię wszystko dla mojej księżniczki.-gdy utoczyli ze mnie półtora litra krwi byłem troszkę osłabiony, ale udał się. Ona jest całą i zdrowa nareszcie.
*5 miesięcy później*
*Oczami [t.i]*
Jestem z Zaynem już po ślubie, ja jestem w ciąży najprawdopodobniej będzie to córeczka. Kupiliśmy domek jednorodzinny i sprzedaliśmy swoje mieszkania. Miranda nadal nęka Zayna, ale już jutro ma odbyć się sprawa w sądzie o zakaz zbliżania się do mnie, do niego i do przyszłego maluszka. Zayn chce dać małej na imię Aliszia, a jak będzie chłopczyk to Krystian. Mam nadzieję, że między nami będzie już wszystko dobrze.
*4 lata później*
Jesteśmy małżeństwem już ponad 4 lata, nasza mała córeczka to Aliszia. Zawszę jest radosna i zabawna, ma dopiero 4 latka a już ma talent wokalny, pewnie po swoim tatusiu. Pierwsze kroki postawiła bardzo wcześnie, ale to nie był zwykły kroczek, ona po prostu zamiast chodzić tańczyła, to zapewne miała po mnie:)

*******************************************************

No i tak skończyła się moja opowiastka :) mam nadzieję, że się podobało. Przepraszam za opóźnienia, ale miałam bardzo bardzo dużo zadane. mam napisaną już 2 część o Justine, ale niestety mam ją zapisaną na innym komputerze, także nw kiedy ją wstawię. Życzę miłego czytania :3

wtorek, 1 października 2013

Imagin z Zaynem cz.7

Cz.7
Zanim dojechałam do domu, Zayn dzwonił do mnie 22 razy! Ale ja za każdym razem odrzucałam od niego połączenie. W końcu dojechałam do domu, weszłam do środka, usiadłam na kanapie i przykryłam się kocem, nawet nie zapalałam światła, nie przebrałam się, bo po co mam to robić skoro mój świat już się zawalił? Ten obraz Zayna z tą szmatą jest nie do zniesienia, a jednak ciągle miałam go w głowie.
Nie mogłam zasnąć, siedziałam tak płacząc do rana. Jak chciałam wstać to od razu kręciło mi się w głowie, nogi miałam odrętwiałe.postanowiłam się troszkę rozruszać, gdy weszłam do kuchni po tabletki na ból głowy zobaczyłam go, zaczęłam wszystko sobie przypominać. Ten dzień kiedy sobie przypomnieliśmy, a bardziej uświadomiliśmy, że się znamy od małego, to wszystko do mnie wróciło, te wszystkie wspomnienia, i to jak mnie pocieszał, kiedy moja pierwsza miłość mnie zdradziła, to bolało ale on był przy mnie, a teraz? Teraz go nie ma bo to on jest na miejscu Carlosa. Moje rozmyślenia przerwał głośny dźwięk rozchodzący się po całym mieszkaniu, to chyba musiał być dzwonek do drzwi. Podeszłam do nich cała opatulana kocem, a  cały salon był w zużytych chusteczkach, no więc wracając do tematu, cała zapłakana i zasmarkana w kocu i chusteczką w ręce podeszłam do drzwi i kogo tam ujrzałam?? No nie pomyślałabym, że będzie miał taki aby do mnie przyjść po tym.
-Czego tu jeszcze chcesz?? Mało ci jeszcze?! -Krzyczałam na niego, ale po pewnym momencie naszego milczenia nie wytrzymałam i wybuchnęłam głośnym płaczem upadając przy tym na kolana. Twarz schowałam w ręce, które były przy kocu, dzięki temu moje łzy były wchłaniane w materiał. nie wiem jak i kiedy znalazłam się na kanapie w salonie, a gdy podniosłam głowę troszkę wyżej zobaczyłam załamanego Zayna, pierwsze co do głowy mi przyszło to "Dobrze mu tak, niech się poczuje przynajmniej w połowie tak źle jak ja", a druga myśl "Troszkę mi go szkoda, na pewno żałuje tego co zrobił". Od razu się od niego odsunęłam wstając z kanapy, no ale ból głowy mi w tym przeszkodził i upadłam, nie mogłam wstać, strasznie słabo się poczułam a oczy mi się same zamykały, nie wiedziałam o co chodzi, ale co miałam zrobić, oczy w końcu same mi się zamknęły, a ja nie miałam siły ich otworzyć. czułam tylko jak ktoś mnie niesie, a co później się działo nie mam pojęcia.
*Oczami Zayna*
Nie mam pojęcia co się stało, wstała i nagle upadła, powoli zamykała oczy, mówiłem do niej aby nie zamykała oczu, ale ona zamknęła je. Strasznie się wystraszyłem i bez zastanowienia wziąłem ją na ręce,poprzednio biorąc klucze od jej domu, telefony itp. Zaniosłem ją do mojego samochodu, posadziłem ją na przednim siedzeniu, a sam poszedłem zamknąć dom, zajęło mi to kilka sekund, wsiadłem szybko do samochodu i odpaliłem silnik, po chwili ruszyliśmy. Nie zważając na przepisy jechałem jak najszybciej się dało,ponieważ wiedziałem, że to moja wina, że to przeze mnie [t.i] coś się stało. Dojechaliśmy do szpitala, zawołałem szybko pielęgniarkę niosąc [t.i] na rękach, pielęgniarki szybko zawiadomiły lekarza, który przyjął ją natychmiast. Siedziałem tak z 3 godziny na korytarzu, a żadna pielęgniarka nie chciała mi udzielić informacji, a lekarz nie wychodził jeszcze z sali. Strasznie się martwiłem, przyszedłem do niej aby jej to wszystko wyjaśnić, a tylko pogorszyłem sprawę. Jeśli jej coś się stanie nie daruje sobie tego. Moje przemyślenia przerwał lekarz, podszedł do mnie i poprosił do swojego gabinetu. po jego minie sądzę, że to nie były najlepsze informacje, które dla mnie miał. Gdy wszedłem do gabinetu usiadłem i czekałem na informacje, które udzieli mi lekarz [t.i].
-Więc, jest pan mężem panny [T.I] [T.N] ?? Narzeczonym, jej chłopakiem, kimś z rodziny?
Oczywiście musiałem skłamać, ponieważ wszystkie opcje były jeszcze niedostępne, że to tak ujmę, tylko jedna została zrealizowana i znów ją odnowię.
-Jestem jej chłopakiem, mam zamiar jej się oświadczyć niedługo.
-Dobrze, w takim razie muszę pana poinformować, że panna [T.I] ........

***********************************************
Ciąg dalszy nastąpi XD przepraszam za takie opóźnienie,ale wiecie nauka teraz jest u mnie na pierwszym miejscu ponieważ ostatnia klasa gimnazjum i trzeba się teraz starać ^^ no więc na 1000% jutro pojawi się 2 cz. z Justinem. Nie jestem jeszcze pewna kiedy pojawi się kolejna z Zaynem, ale na pewno w tym tygodniu.
Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
No więc nie zostało mi nic innego jak życzyć wam miłego czytania. Mam nadzieję, że się wam spodoba ta część. <33
CZYTASZ=KOMENTUJ !!!!