*Wczoraj wieczorem*
Wracałam ze sklepu z pełnymi reklamówkami, ponieważ już za 6 dni święta, więc trzeba już troszkę zaczynać robić. Gdy sobie tak szłam poślizgnęłam się. Wszystkie zakupy się rozsypały a ja ie mogłam wstać bo zaraz znów się wywracałam, na całe szczęście przyszedł mi na ratunek loczek. Miał zielone oczy i piękne bujne loki opadające kaskadą na jego twarz.
-Poczekaj, pomogę ci.-Powiedział z uśmiechem i wtedy zauważyłam jego słodkie dołeczki. Byłam nim oczarowana *.* . Pomógł mi wstać i zaczęliśmy zbierać zakupy, które leżały na śniegu. Gdy już wszystko było pozbierane podziękowałam mu.
-Bardzo ci dziękuję. Jak mogę się odwdzięczyć?
-Hymm wystarczy, że dasz mi swój numer i pójdziesz ze mną na kolację jutro wieczorem o 19 będę po ciebie mała.- uśmiechnął się zadziornie. Podałam mu swój numer.
-Gdzie mieszkasz?
-Tu niedaleko, Dosłownie 2 domki dalej.
-Chodź, odprowadzę cię.-Powiedział miło, a ja przyjęłam jego propozycję. Zanim się obejrzałam Harry, bo tak miał na imię wziął moje siatki z zakupami i szedł koło mnie. Pewnie się zastanawiacie skąd wiem jak ma na imię skoro mi się nie przedstawił? Jestem wielką fanką One Direction. Myślę, że już wszystko jasne. Co chwilkę lokers się na mnie patrzał z uśmiechem, a ja już wiedziałam, że byłam czerwona jak burak. Odprowadził mnie do domu. Gdy byliśmy już pod bramką on dał mi zakupy i zapytał:
-Em Jak masz na imię?-Powiedział to troszkę niepewnie, no tak w sumie się nie dziwię, pomaga mi, bierze ode mnie numer telefonu, zaprasza na randkę i odprowadza a nadal nie zna mojego imienia.
-[T.I].
-A ja jestem Ha-I tu mu przerwałam.
-Harry Styles, jeden z 5 członków One Direction.- I głupio się uśmiechnęłam. Spojrzał na moją rękę na której widniała czerwona wstążka.
-Och no tak.-Odwzajemnił uśmiech.
-To...-Powiedziałam stojąc przed nim.
-Too..-Powtórzył.
-Do jutra?-Zapytałam.
-Tak, do jutra mała.-Powiedział do mnie mała a byłam w jego wieku, ta ironia losu. Podszedł do mnie i mnie przytulił, a później dał mi całusa w policzek, czułam jak się czerwienię. Gdy już poszedł weszłam do domu.
*Teraźniejszość*
Zaczęłam się szykować na randkę z Harrym. Bosz, nigdy nie powiedziałabym, że umówię się na randkę z moim ulubieńcem. Jestem tym tak podjarana, że brak mi słów. Więc gdy się odświeżyłam postawiłam najpierw na makijaż, później wzięłam się za ciuchy. Otworzyłam swoją szafę i nie wiedziałam co założyć. Postanowiłam założyć sukienkę przed kolano, czarne szpilki z kokardką, marynarkę czarną i torebka ( http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-yiuko-wieczorowe.jpg ). Do torebki spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy takie jak telefon, portfel i inne. Założyłam jeszcze kilka dodatków i byłam już gotowa. Gdy zeszłam na dół usłyszałam pukanie, to pewnie on. Podeszłam do drzwi i otworzyłam, Pierwsza jego reakcja to:
-Łoł.
-Em dzięki?
-To znaczy łoł.-Powtórzył, a ja się zaśmiałam.
-To idziemy?
-Tak, tak.-Powiedział to tak śmiesznie, że nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać, chwilkę po tym Hazza dołączył do mnie. Pojechaliśmy do restauracji, pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Lepiej poznałam Harrego, a on mnie.
Jestem już z Harrym tydzień. Niestety moja rodzina jest w Polsce i mają odwołany lot do mnie. Więc w tym roku święta obchodzę sama. Niespodziewanie wparowali do mnie chłopcy. Liam i Zayn usiedli na kanapie, za to Louis i Niall poszli do kuchni, całe szczęście, że kupiłam dużo marchewek i nutelli. Ale zastanawiałam się gdzie jest Harry. Poszłam do mojego pokoju po prezent dla Louisa bo miał dziś urodziny. Gdy weszłam do pokoju to wbiło mnie w ścianę. W całym pokoju porozrzucane płatki róż. Od razu pomyślałam o loczku. Podeszłam do szafy bo tam miałam schowany prezent a gdy ją otworzyłam wyskoczył z niej Harry i wziął mnie na ręce i zaczął całować gdy się od niego oderwałam powiedział tylko:
-Nie wymigasz się.
-Niby czemu?
-Bo jesteśmy pod jemiołą.
-Ale jak to? Ja nie wieszałam tu jemioły. Oo
-Tak samo jak nie rozsypałaś tu płatków róży.-Uśmiechną się zadziornie.
-Och to tak gramy?
-Ale jak?-Zapytał się głupio bo dobrze wiedział o co chodzi.
-To poczekaj tu chwilkę pójdę zanieść Lou prezent i zaraz wracam.
-Będę czekać.
Poszłam w końcu po ten prezent i zaniosłam go na dół do Lou.
-Sto lat mały. -Krzyknęłam chyba tak głośno, że całą ulica mnie słyszała.
-To dla mnie?-Zapytał zdziwiony.
-Nie dla mnie, no dla ciebie.
-Miło.-Podszedł do mnie i mnie mocno przytulił a ja to odwzajemniłam.
-No otwieraj.
-No ok, już otwieram.-Gdy otworzył był tak szczęśliwy, że zaczął skakać po kanapie jak małe dziecko.
-Szelki i bluzka w paski. Dziękuję.-Podszedł i pocałował mnie w policzek.
-O jaki słodziak.-Powiedziałam po polsku.
-Co?-Zapytali wszyscy na raz.
-Nic.
-To ty nie jesteś stąd? Oo
-Nie, jestem z Polski. Wiecie te akcje z Polski.
-Aa mieliśmy tam jechać ale modest.-Powiedział Liam.
-Głupie modest.-Znów powiedziałam po Polsku na co oni już nie byli tak zdziwieni.
-Wiesz co ja będę już lecieć. Pa.-Zayn powiedział po czym podszedł i mnie przytulił.
-Ja też już będę leciał.-Po Zaynie powiedział Niall i tez mnie przytulił.
-A ty Lou zostajesz?-Zapytał Niall.
-Tak, a co?-Spojrzałam na Nialla, co on robił? Hahaha Bosz stanął tyłem i udawał mnie i Harrego obściskujących się XD.
-A no tak ja też muszę iść.-Powiedział Louis i zaczęłam się śmiać. Pożegnałam się z chłopakami i zostałam sama z Harrym. Ta noc była cudowna, nigdy jej nie zapomnę, a co najlepsze? Nigdy byście nie zgadli, Harry oświadczył mi się i powiedział, że chce ze mną założyć rodzinę. Oczywiście zgodziłam się. To były moje najlepsze święta. Mimo, że poznaliśmy się tydzień temu wiedziałam, że to jest miłość od pierwszego wejrzenia, ale będzie ona trwała w nieskończoność.
to było super *_* tak mi się spodobało, że przeczytałem 2x :D http://muzykajestmojaheroina.blogspot.com/ zapraszam do mnie :*
OdpowiedzUsuń