Część 2
Weszłam do domu i od razu poszłam do pokoju wziąć za dużą bluzkę, spodenki i świeżą bieliznę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki zimny prysznic. Byłam tak padnięta, że od razu walnęłam się do łóżka i zasnęłam.
*Rano*
-O bosz jest dopiero 5 rano a ja już wstałam.-Powiedziałam sama do siebie, czy to normalne? Nie, zdecydowanie nie, wszystko co się dzieje w moim życiu nie jest normalne. Oh właśnie zapomniałam o karteczce od Liama. Gdzie ona jest? Chyba ją zgubiłam :c Gdy miałam się poddać zobaczyłam jakąś karteczkę koło szafy. Podniosłam ją i tak! to była ona!! Ile ja ją szukałam Oo jest już godzina 12:40. Wzięłam telefon do ręki i wpisałam jego numer telefonu. Postanowiłam zadzwonić bo przecież ie oddałam mu kurtki. Szybko wybrałam jego numer i zadzwoniłam do niego.
-Wiedziałem, że zadzwonisz.-Oo WHAT?
-Em....
-Em sory, to znaczy wiesz no bo em... Dzwonisz bo coś na pewno chciałaś, więc co to takiego?
-A eh zapomniałam ci oddać kurtkę.
-Ah no tak, dziś o 13:15 będę po ciebie. Pa.
-Co? Oo Hallo? Jesteś?-Skapnęłam się, że gadam już tylko do telefonu bo się rozłączył -.- Jest godzina 12:43. O bosz muszę się szykować bo się nie wyrobię. Poszłam do pokoju i wyjęłam z szafy to :
Weszłam do łazienki, przebrałam się i zaczęłam się malować. Gdy skończyłam i byłam już gotowa akurat zapukał Liam.
-Wejdź Liam!-Krzyknęłam bo musiałam wziąć jeszcze jego kurtkę. Zeszłam na dół i zobaczyłam jego, był uśmiechnięty jak zawsze, w jego oczach mogłam dostrzec małe iskierki, jego oczy były prześliczne *.*
-Nawet w dresie jesteś śliczna.-Jego uśmiech i słowa wypowiedziane przez niego sprawiły, że się zarumieniłam.
-Dziękuję :$
-Gotowa?
-Tak, tu masz swoją kurtkę.
-Zatrzymaj ją.
-Dziękuję.
-Nie dziękuj, to ja powinienem ci dziękować.
-Ty mi? Za co? Oo
-Za to, że cię spotkałem.
-Oh, emmm.... to idziemy?
-Tak.-Otworzył drzwi i powiedział:
-Panie przodem :3
-Ale muszę zamknąć drzwi.
-Daj klucze.
-Po co?
-Daj, chcę zamknąć.
-Oh no tak, ja głupia.
-Wcale nie.- Zamkną drzwi i zaczęliśmy iść w nieznaną mi drogę.
-Gdzie idziemy?
-To niespodzianka :)
-Okej, ale ostrzegam, że nie przepadam za niespodziankami.
-Obiecuję ci, że ta ci się spodoba.
-Trzymam cię za słowo.-Nawet się nie zorientowałam kiedy złapał mnie za rękę.
-Zamknij oczy.
-Czy to jest konieczne? Chcesz abym się zabiła?-I po moich słowach zaczęliśmy się oboje śmiać, jego śmiech był tak samo niesamowity jak on sam cały.
-Zaufaj mi, będę cię prowadził, a jak się przewrócisz to cię złapię, obiecuję.
-No dobrze.-Zamknęłam oczy i poczułam jak Liam łapie mnie w tali i przyciąga bliżej siebie abym się nie wywróciła. Szliśmy tak jeszcze z jakieś 10 minut i się zatrzymaliśmy, chciałam już otworzyć oczy ale Liam mi zabronił.
-Poczekaj tu, za chwilkę wracam a ty nie otwieraj oczu, bo będzie kara :)
Zrobiłam jak kazał, stałam tam jak jakiś słup -.- Zaczęłam się coraz bardziej bać bo słyszałam jakiś szelest w krzakach a nie wiedziałam co to lub kto. nagle poczułam jak ktoś mnie łapie za ręce, wiedziała już, że to Liaś.
-Mogę już otworzyć oczy?
-ale ładnie poproś :)
-Plooooosieeee.
-No dobrze, ale poczekaj jeszcze chwilkę.-Chwycił mnie za ręce i przyciągną bliżej siebie, prawie się wywaliłam XD ale mnie złapał i .......... pocałował mnie. Tan pocałunek nie był tak niepewny jak wczorajszy, był bardziej bardziej no nie da się tego określić. Oddałam ten pocałunek, w końcu przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze prosząc w ten sposób o dostęp. W odpowiedzi lekko rozchyliłam wargi. Po pocałunku pełnym pasji otworzyłam oczy i cała zrobiłam się czerwona, zapewne byłam bardziej czerwona jak burak. A on co? Pogłaskał mnie po policzku jeszcze raz muskając moje usta.
-Lubię jak się rumienisz, i lubię twoje usta :3
-Nie wiem co mam powiedzieć.
-Wystarczy mi tylko twoja reakcja. Chodź pokażę ci coś.
-W końcu.- Zaczęłam się śmiać a Liam do mnie dołączył. Po naszej głupawce złapał mnie za rękę i pociągną gdzieś między krzaki. :D
Gdy przez nie przeszliśmy zobaczyłam koc piknikowy a na nim pełno jedzenia, na drzewach pełno świec, jestem ciekawa jak to zrobił, że te świeczki nie spadały z gałęzi.
-Usiądź.-Powiedział klepiąc miejsce obok niego. Zrobiłam jak powiedział.
Siedzieliśmy tak wygłupiając się i rozmawiając o wszystkim i o niczym. Spojrzałam na telefon i OMG jest już zaraz 19.
-Ja chyba zaraz będę się zbierać Liam.
-Poczekaj jeszcze 10 minut.
-No dobrze.-Czekałam patrząc się w tym samym kierunku co on i tak siedzieliśmy. Nagle niebo zrobiło się pomarańczowe, to był fantastyczny widok. Przytuliłam się do Liama.
-Będziesz moją dziewczyną?-Tak po prostu wyszeptał mi do ucha.
-Tak, znam cię tak krótko, a mam wrażenie jakbym cię znała od lat. Kocham cię Liam.
-Mam tak samo. Ja ciebie też.-Na słowo "Ja ciebie też" przeszedł mnie miły dreszczyk. W końcu znalazłam szczęście i mam nadzieję, że mnie te szczęście nie opuści.
***************************************
No i jest 2 część. Będzie jeszcze tylko jedna no i raczej nie będzie innych bohaterów bo by mi się imagin rozleciał i poszedł by nie po mojej myśli :( Mam nadzieję, że wam się spodoba, no i przepraszam, że wczoraj nie było rozdziału, ale miałam małe problemy i nie miałam jak go napisać ale za to jest dłuższy :) Miłego czytania + Jak będzie 4/5 kom. to wstawię 3 część :)
poniedziałek, 30 grudnia 2013
sobota, 28 grudnia 2013
Imagin z Liamem
Część 1.
Mam na imię [T.I] i mam 19 lat. Jestem dosyć sławną modelką. Mieszkam w Londynie od 2 lat. Jestem fanką One Direction. Właśnie odbywa się pokaz mody, jeszcze tylko 3 kreacje i koniec na dziś.Gdy wyszłam na wybieg zainteresowałam się pewną osobą, która dokładnie mi się przyglądała, jednak nie mogłam się dokładnie przyjrzeć bo musiałam schodzić z wybiegu. Koniec pokazu, w końcu, ale dalej nie dawało mi spokoju to, że nie wiem kto to był. Wiem, że skądś tą osobę znam, ale skąd? Jest już wieczór więc pora wracać, niestety muszę na piechotę. Poszłam do garderoby się przebrać. Gdy wychodziłaś włożyłaś słuchawki w uszy i postanowiłam ruszyć. Mój dom znajduje się troszkę daleko więc poszłam na skróty przez park. Włączyłam piosenki 1D i ruszyłam. Nagle wpadłam na kogoś i upadłam w kałuże, no tak gorzej już nie może być, jestem cała mokra bo wczoraj jak to w Londynie padało i są kałuże.
Mam na imię [T.I] i mam 19 lat. Jestem dosyć sławną modelką. Mieszkam w Londynie od 2 lat. Jestem fanką One Direction. Właśnie odbywa się pokaz mody, jeszcze tylko 3 kreacje i koniec na dziś.Gdy wyszłam na wybieg zainteresowałam się pewną osobą, która dokładnie mi się przyglądała, jednak nie mogłam się dokładnie przyjrzeć bo musiałam schodzić z wybiegu. Koniec pokazu, w końcu, ale dalej nie dawało mi spokoju to, że nie wiem kto to był. Wiem, że skądś tą osobę znam, ale skąd? Jest już wieczór więc pora wracać, niestety muszę na piechotę. Poszłam do garderoby się przebrać. Gdy wychodziłaś włożyłaś słuchawki w uszy i postanowiłam ruszyć. Mój dom znajduje się troszkę daleko więc poszłam na skróty przez park. Włączyłam piosenki 1D i ruszyłam. Nagle wpadłam na kogoś i upadłam w kałuże, no tak gorzej już nie może być, jestem cała mokra bo wczoraj jak to w Londynie padało i są kałuże.
-O nie! Jestem cała mokra.
-Poczekaj, pomogę ci wstać.-Usłyszałam ten anielski głos.-To moja wina, patrzałem za siebie czy nie goni mnie paparazzi.
-Dzi-dzi dziękuję.-Wydukałam z ledwością bo zobaczyłam w końcu jego twarz. To był nie kto inny jak Liam Payne. Zrobiłam się cała czerwona bo całe spodnie miałam mokre.
-Wiesz to moja wina bo ja słuchałam właśnie waszych piosenek i się zamyśliłam.-Czułam jak moje policzki coraz bardziej się rumienią.
-Nic nie szkodzi-Zaśmiał się delikatnie.-Nic cię nie boli?
-Nie, nie jest w porządku pomijając fakt przemoczonych ubrań.-Troszkę się na tą myśl skrzywiłam i wiedziałam, że Liam to zauważył.
-Umm poczekaj.-Zdjął swoją kurtkę i dał mi ją.-Trzymaj, Gdzie mieszkasz?
-Kilka ulic za parkiem jeśli pójdę skrótem.
-To chodź, odprowadzę cię bo jest już ciemno a taka ładna dziewczyna jak ty nie może sama iść bo jest już ciemno.-Na 100% zrobiłam się cała czerwona. Kiwnęłam głowom, że się zgadzam. A on co? Złapał mnie za rękę *.* i szliśmy w ciszy, nagle się odezwał.
-jak masz na imię?
-Ja?
-Tak.-I się uroczo zaśmiał.
-Em [T.I].-Szliśmy w ciszy.
*Pod domem*
-Miło było mi cię poznać, wiesz tak osobiście.
-Mi również, ale jak to tak osobiście? Nie rozumiem.
-Bo byłam już na waszych koncertach i no niby mam z tobą zdjęcie i wszystko ale ty i tak mnie nie pamiętałeś. Teraz zapewne też nie.-Zrobiło mi się tak smutno, że aż mi zły zaczęły spływać po policzku.
-Ej, nie płacz. Może nie pamiętam wszystkich ale wszyscy jesteście w moim sercu. A ty szczególnie.-Nie rozumiałam jego słów ale złapał mnie za rękę i dał mi jakąś kartkę. Spojrzałam na niego a on tylko się uśmiechną i przybliżył się do mnie, podniósł mój podbródek i delikatnie musnął moje usta. To było cudowne uczucie, a zarazem spełnienie moich najskrytszych marzeń. Zanim zdążyłam się ocknąć usłyszałam ciche "Do zobaczenia" i zobaczyłam jak odchodzi.
*******************
Są 3 komy więc dałam. Proszę komentujcie <3 Jeśli będą teraz 4 komy to jutro pod wieczór dam 2 cz. :)
*******************
Są 3 komy więc dałam. Proszę komentujcie <3 Jeśli będą teraz 4 komy to jutro pod wieczór dam 2 cz. :)
Postacie (Imagin z Liamem)
Nie lubi Wrednych chłopaków. Pochodzi z Polski, do Londynu przeprowadziła się 2 lata temu, ponieważ uciekła z domu dziecka gdy miała 17 lat. Została sierotą w wieku 12 lat, ponieważ jej rodzice zginęli w wypadku. Dzieciaki w szkole uważali ją za gorszą bo nie miała rodziców i dlatego jej ciągle dokuczali, bili i szantażowali. Była zmuszana do złych rzeczy przez starsze dzieciaki ze szkoły. W końcu postanowiła uciec. Jej życie ulegnie zmianie na lepsze lub na gorsze.
******************************
Na razie tyle, ponieważ dopiero później będą dochodzić inni bohaterowie. :)
Prolog (Z Liamem)
Dziewiętnastoletnia dziewczyna o imieniu [T.I], modelka, marzycielka, która miała kiedyś pod górkę teraz pokonuje przeszkody z pozytywizmem tryskającym od niej i pewnością siebie. Czy to się zmieni gdy pozna przez przypadek chłopaka o którym śniła w nocy i rozmarzała całymi dniami? Czy będą razem? Jeśli tak to czy ten związek będzie miał przed sobą przyszłość? Ta dziewczyna, która jest nieśmiała zamieni się w kogoś o kim nawet nie myślała. Dlaczego? Tego dowiecie się w opowiadaniu.
********************
Zachęciłam was troszkę? Bardzo się starałam + to mój pierwszy prolog. Piszczcie czy wam się podoba. Plis komentujcie bo wtedy wiem czy pisać czy nie. Jeśli będą tu 3 kom. dam I część. A jeszcze dzisiaj lub troszkę po północy będą postacie :) Pozderki od Directionerki :3
********************
Zachęciłam was troszkę? Bardzo się starałam + to mój pierwszy prolog. Piszczcie czy wam się podoba. Plis komentujcie bo wtedy wiem czy pisać czy nie. Jeśli będą tu 3 kom. dam I część. A jeszcze dzisiaj lub troszkę po północy będą postacie :) Pozderki od Directionerki :3
czwartek, 26 grudnia 2013
Imagin z Niallem
Cz.6 i ostatnia :3
Weszłam do środka i otworzyłam go. Jak go zaczęłam czytać to mnie wryło w ścianę . Był to list miłosny, ale od kogo? Bardzo się zdziwiłam. Był bardzo starannie napisany i po prostu mnie zatkało. Nagle przypomniał mi się list miłosny od Nialla gdy byliśmy jeszcze razem, miałam go zawsze przy sobie więc wyjęłam go ze spodni i go porównałam z tym nowym. Yep (czyt. jep), nie myliłam się, to był list od niego, od Nialla. Słowo w słowo było takie samo jak na tym starym, że o to wszystko pamiętał, ale nie był to ten tylko, że napisany od nowa, napisał też jakieś wyjaśnienia więc usiadłam na kanapę i zaczęłam czytać :
"Pewnie teraz myślisz, że jestem jakimś potworem bo najpierw pobiłem twojego przyjaciela a teraz zabiłem ci chłopaka ale to nie tak jak myślisz. Z Liamem nie chodziło o ciebie, to znaczy chodziło ale o co innego. No to może wytłumaczę. Było to tego samego dnia co pobiłem Liama, na pewno pamiętasz ten dzień, no i widziałem go rano jak gadał z jakimś kolegą i go troszkę podsłuchałem jak mówił o tym, że chce cię upić i przelecieć to tak się wściekłem że nie wytrzymałem, gdy miałem do niego podejść on już poszedł, a później zobaczyłem go z tobą i nie wytrzymałem. A jeśli chodzi o Jeremiego to on nie jest a raczej nie był taki jak ci się wydaje, był dilerem i miał długi, myślisz, że poznał cię przez przypadek? Nie sądzę. Miał bardzo duże długi, a ja nawet wiem u kogo. Musiałem go zabić bo on chciał to zrobić tobie, nie mogłem na to pozwolić. Miał groźby typu, że jak nie odda pieniędzy to się z nim policzą. A on chciał cię zabić. Miał plan aby oddać cię albo żywą albo nie mogę nawet tego napisać. To jest straszne, ale jesteś już bezpieczna, prawda? A sprawa z Dominikiem już wyjaśniona. Odczepi się od ciebie i był już na policji. To on napisał to w kuchni. Chciałbym być przy tobie teraz i cię chronić do końca swojego życia i po nim, ale policja podjęła inną kare i zamiast do więzienia odsyłają mnie do Polski.
Weszłam do środka i otworzyłam go. Jak go zaczęłam czytać to mnie wryło w ścianę . Był to list miłosny, ale od kogo? Bardzo się zdziwiłam. Był bardzo starannie napisany i po prostu mnie zatkało. Nagle przypomniał mi się list miłosny od Nialla gdy byliśmy jeszcze razem, miałam go zawsze przy sobie więc wyjęłam go ze spodni i go porównałam z tym nowym. Yep (czyt. jep), nie myliłam się, to był list od niego, od Nialla. Słowo w słowo było takie samo jak na tym starym, że o to wszystko pamiętał, ale nie był to ten tylko, że napisany od nowa, napisał też jakieś wyjaśnienia więc usiadłam na kanapę i zaczęłam czytać :
"Pewnie teraz myślisz, że jestem jakimś potworem bo najpierw pobiłem twojego przyjaciela a teraz zabiłem ci chłopaka ale to nie tak jak myślisz. Z Liamem nie chodziło o ciebie, to znaczy chodziło ale o co innego. No to może wytłumaczę. Było to tego samego dnia co pobiłem Liama, na pewno pamiętasz ten dzień, no i widziałem go rano jak gadał z jakimś kolegą i go troszkę podsłuchałem jak mówił o tym, że chce cię upić i przelecieć to tak się wściekłem że nie wytrzymałem, gdy miałem do niego podejść on już poszedł, a później zobaczyłem go z tobą i nie wytrzymałem. A jeśli chodzi o Jeremiego to on nie jest a raczej nie był taki jak ci się wydaje, był dilerem i miał długi, myślisz, że poznał cię przez przypadek? Nie sądzę. Miał bardzo duże długi, a ja nawet wiem u kogo. Musiałem go zabić bo on chciał to zrobić tobie, nie mogłem na to pozwolić. Miał groźby typu, że jak nie odda pieniędzy to się z nim policzą. A on chciał cię zabić. Miał plan aby oddać cię albo żywą albo nie mogę nawet tego napisać. To jest straszne, ale jesteś już bezpieczna, prawda? A sprawa z Dominikiem już wyjaśniona. Odczepi się od ciebie i był już na policji. To on napisał to w kuchni. Chciałbym być przy tobie teraz i cię chronić do końca swojego życia i po nim, ale policja podjęła inną kare i zamiast do więzienia odsyłają mnie do Polski.
Na zawsze twój Niall xx
Ps. Twoja przyjaciółka jest fałszywą ździrą bo trzymała z Jeremim. Myślę, że dasz sobie rade sama. Kocham cię i pamiętaj o tym. "
Przy czytaniu poleciały mi łzy, Byłam tak głupia, muszę to wszystko naprawić. Szybko wzięłam torbę i biegłam na lotnisko które było 10 minut od mojego domu. Gdy byłam już w połowie szybko zapukałam w kogoś drzwi, a czemu kogoś bo to niespodzianka. Otworzyła mi je Juljet.
-Jesteś zakłamaną suką.-Spoliczkowałam ją i pobiegłam dalej aby zdążyć pożegnać się z Niallem i wszystko naprawić.
Jestem już na lotnisku i słyszałam przed chwilką, że samolot do Polski wylatuje za 15 minut, czyli zdążyłam. Rozglądałam się po całym lotnisku i dojrzałam drobną postać całą wytatuowaną i z ciemnymi okularami siedzącą na walizce jakby czekającą na zbawienie a obok niego 2 policjantów. Szybko pobiegłam w jego stronę potrącając po drodze ludzi przepraszając i mówiąc "Próbuję uratować swoją miłość" wiem to głupie ale prawdziwe. W końcu stanęłam przed nim i tak patrzałam na niego i czekałam na jego reakcje. A on co?
-Wiem przyszłaś mnie spoliczkować, lecz to, że mnie nie kochasz boli bardziej.
-Kocham cię, jestem już tego pewna.-Wyszeptałam to ale na tyle głośno aby to usłyszał. Spojrzał na mnie z pod łepka.
-Słucham?-Zapytał zdziwiony.
-Kocham Nialla Horana i nic ani nikt tego nie zmieni. Chcę z nim żyć i z nim umrzeć. Jeśli ktoś ma coś przeciwko temu niech powie teraz lub zamilknie na wieki.-Wykrzyczałam to na całe lotnisko, już na samym początku mojej przemowy wszystkie oczy były skierowane na mnie.
-Czy to przysięga małżeńska? Oo
-Może tak, może nie.
-Poleć ze mną, proszę.
-Nie mogę, mam tu szkołę i prace.
-Ale w Polsce masz mnie i rodzinę.
-Racja. Daj mi 2 dni i przylecę do Polski, załatw mi tam szkołę i pracę.
-To wiesz co? Rok szkolny kończy się za ?
-Za miesiąc kończę tą szkołę i będę mieć pieniądze z projektów sprzedanych czyli 6 tysięcy no i wynagrodzenie z pracy około 3 tysięcy więc przylecę za miesiąc.
-Obiecujesz?
-Obiecuję.-Odpowiedziałam i nagle wbił się w moje usta.
*Miesiąc później*
Minął miesiąc a ja właśnie czekam na samolot. Dom sprzedany, szkoła skończona, z pracy się zwolniłam, a przyjaźń z Juljet i wygarnęłam jej wszystko, a ona jak tchórz uciekła do innej szkoły. Wsiadłam już do samolotu i zajęłam miejsce obok jakiejś starszej pani. Lot minął spokojnie, na lotnisku czekał już na mnie Niall. Po przywitaniu się wziął ode mnie walizki i pojechaliśmy do mnie. Przywitałam się z mamą i bratem.
*6 miesięcy później*
Miesiące w Polsce mijają spokojnie. W moje 18 urodziny Niall mi się oświadczył i razem zamieszkaliśmy jesteśmy już ze sobą prawie 8 miesięcy i na dodatek jestem w ciąży. Niall ma dobrze płatną prace z czego możemy zapewnić sobie jak i dziecku dobre życie. A no tak, zapomniałabym za 3 miesiące bierzemy ślub i mam nadzieję, że będziemy szczęśliwi z naszym dzieckiem. A moja rada dla was to taka aby nie przejmować się innymi i jakimiś plotkami tylko kierujcie się sercem, ono zawsze poprowadzi nas w dobrym kierunku i nigdy się nie poddawajcie mimo wzlotów i upadków, no po prostu NEVER SAY NEVER .
********************************
No więc teraz widzicie, że to był tak jakby jakiś pamiętnik zapisywany przez kogoś ale mi o to właśnie chodziło + przepraszam, że tak dłuuuugo ale miałam testy próbne, masę kartkówek, byłam później chora i się źle czułam, teraz były święta, ale mamy przerwę świąteczną więc zacznę pisać nowe opowiadanie. Będzie ono chyba z Harrym. Więc miłego czytania i komentujcie czy wam się podoba czy ie bo troszkę negatywów też mi się przyda bo wiem, że nie piszę perfekcyjnie i nie każdemu moje opowiadanie się podobać musi. Więc miłego czytania.
********************************
No więc teraz widzicie, że to był tak jakby jakiś pamiętnik zapisywany przez kogoś ale mi o to właśnie chodziło + przepraszam, że tak dłuuuugo ale miałam testy próbne, masę kartkówek, byłam później chora i się źle czułam, teraz były święta, ale mamy przerwę świąteczną więc zacznę pisać nowe opowiadanie. Będzie ono chyba z Harrym. Więc miłego czytania i komentujcie czy wam się podoba czy ie bo troszkę negatywów też mi się przyda bo wiem, że nie piszę perfekcyjnie i nie każdemu moje opowiadanie się podobać musi. Więc miłego czytania.
niedziela, 15 grudnia 2013
Z okazji świąt imagin świąteczny :)
Dziś spotykam się z pewnym chłopakiem, którego poznałam na ulicy. Wiem to dziwne ale wydawał się sympatyczny no i mi pomógł. Och zapomniałabym, nazywam się [T.I] i mam 18 lat. To może teraz wrócę do wczorajszego wieczoru.
*Wczoraj wieczorem*
Wracałam ze sklepu z pełnymi reklamówkami, ponieważ już za 6 dni święta, więc trzeba już troszkę zaczynać robić. Gdy sobie tak szłam poślizgnęłam się. Wszystkie zakupy się rozsypały a ja ie mogłam wstać bo zaraz znów się wywracałam, na całe szczęście przyszedł mi na ratunek loczek. Miał zielone oczy i piękne bujne loki opadające kaskadą na jego twarz.
-Poczekaj, pomogę ci.-Powiedział z uśmiechem i wtedy zauważyłam jego słodkie dołeczki. Byłam nim oczarowana *.* . Pomógł mi wstać i zaczęliśmy zbierać zakupy, które leżały na śniegu. Gdy już wszystko było pozbierane podziękowałam mu.
-Bardzo ci dziękuję. Jak mogę się odwdzięczyć?
-Hymm wystarczy, że dasz mi swój numer i pójdziesz ze mną na kolację jutro wieczorem o 19 będę po ciebie mała.- uśmiechnął się zadziornie. Podałam mu swój numer.
-Gdzie mieszkasz?
-Tu niedaleko, Dosłownie 2 domki dalej.
-Chodź, odprowadzę cię.-Powiedział miło, a ja przyjęłam jego propozycję. Zanim się obejrzałam Harry, bo tak miał na imię wziął moje siatki z zakupami i szedł koło mnie. Pewnie się zastanawiacie skąd wiem jak ma na imię skoro mi się nie przedstawił? Jestem wielką fanką One Direction. Myślę, że już wszystko jasne. Co chwilkę lokers się na mnie patrzał z uśmiechem, a ja już wiedziałam, że byłam czerwona jak burak. Odprowadził mnie do domu. Gdy byliśmy już pod bramką on dał mi zakupy i zapytał:
-Em Jak masz na imię?-Powiedział to troszkę niepewnie, no tak w sumie się nie dziwię, pomaga mi, bierze ode mnie numer telefonu, zaprasza na randkę i odprowadza a nadal nie zna mojego imienia.
-[T.I].
-A ja jestem Ha-I tu mu przerwałam.
-Harry Styles, jeden z 5 członków One Direction.- I głupio się uśmiechnęłam. Spojrzał na moją rękę na której widniała czerwona wstążka.
-Och no tak.-Odwzajemnił uśmiech.
-To...-Powiedziałam stojąc przed nim.
-Too..-Powtórzył.
-Do jutra?-Zapytałam.
-Tak, do jutra mała.-Powiedział do mnie mała a byłam w jego wieku, ta ironia losu. Podszedł do mnie i mnie przytulił, a później dał mi całusa w policzek, czułam jak się czerwienię. Gdy już poszedł weszłam do domu.
*Teraźniejszość*
Zaczęłam się szykować na randkę z Harrym. Bosz, nigdy nie powiedziałabym, że umówię się na randkę z moim ulubieńcem. Jestem tym tak podjarana, że brak mi słów. Więc gdy się odświeżyłam postawiłam najpierw na makijaż, później wzięłam się za ciuchy. Otworzyłam swoją szafę i nie wiedziałam co założyć. Postanowiłam założyć sukienkę przed kolano, czarne szpilki z kokardką, marynarkę czarną i torebka ( http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-yiuko-wieczorowe.jpg ). Do torebki spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy takie jak telefon, portfel i inne. Założyłam jeszcze kilka dodatków i byłam już gotowa. Gdy zeszłam na dół usłyszałam pukanie, to pewnie on. Podeszłam do drzwi i otworzyłam, Pierwsza jego reakcja to:
-Łoł.
-Em dzięki?
-To znaczy łoł.-Powtórzył, a ja się zaśmiałam.
-To idziemy?
-Tak, tak.-Powiedział to tak śmiesznie, że nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać, chwilkę po tym Hazza dołączył do mnie. Pojechaliśmy do restauracji, pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Lepiej poznałam Harrego, a on mnie.
Jestem już z Harrym tydzień. Niestety moja rodzina jest w Polsce i mają odwołany lot do mnie. Więc w tym roku święta obchodzę sama. Niespodziewanie wparowali do mnie chłopcy. Liam i Zayn usiedli na kanapie, za to Louis i Niall poszli do kuchni, całe szczęście, że kupiłam dużo marchewek i nutelli. Ale zastanawiałam się gdzie jest Harry. Poszłam do mojego pokoju po prezent dla Louisa bo miał dziś urodziny. Gdy weszłam do pokoju to wbiło mnie w ścianę. W całym pokoju porozrzucane płatki róż. Od razu pomyślałam o loczku. Podeszłam do szafy bo tam miałam schowany prezent a gdy ją otworzyłam wyskoczył z niej Harry i wziął mnie na ręce i zaczął całować gdy się od niego oderwałam powiedział tylko:
-Nie wymigasz się.
-Niby czemu?
-Bo jesteśmy pod jemiołą.
-Ale jak to? Ja nie wieszałam tu jemioły. Oo
-Tak samo jak nie rozsypałaś tu płatków róży.-Uśmiechną się zadziornie.
-Och to tak gramy?
-Ale jak?-Zapytał się głupio bo dobrze wiedział o co chodzi.
-To poczekaj tu chwilkę pójdę zanieść Lou prezent i zaraz wracam.
-Będę czekać.
Poszłam w końcu po ten prezent i zaniosłam go na dół do Lou.
-Sto lat mały. -Krzyknęłam chyba tak głośno, że całą ulica mnie słyszała.
-To dla mnie?-Zapytał zdziwiony.
-Nie dla mnie, no dla ciebie.
-Miło.-Podszedł do mnie i mnie mocno przytulił a ja to odwzajemniłam.
-No otwieraj.
-No ok, już otwieram.-Gdy otworzył był tak szczęśliwy, że zaczął skakać po kanapie jak małe dziecko.
-Szelki i bluzka w paski. Dziękuję.-Podszedł i pocałował mnie w policzek.
-O jaki słodziak.-Powiedziałam po polsku.
-Co?-Zapytali wszyscy na raz.
-Nic.
-To ty nie jesteś stąd? Oo
-Nie, jestem z Polski. Wiecie te akcje z Polski.
-Aa mieliśmy tam jechać ale modest.-Powiedział Liam.
-Głupie modest.-Znów powiedziałam po Polsku na co oni już nie byli tak zdziwieni.
-Wiesz co ja będę już lecieć. Pa.-Zayn powiedział po czym podszedł i mnie przytulił.
-Ja też już będę leciał.-Po Zaynie powiedział Niall i tez mnie przytulił.
-A ty Lou zostajesz?-Zapytał Niall.
-Tak, a co?-Spojrzałam na Nialla, co on robił? Hahaha Bosz stanął tyłem i udawał mnie i Harrego obściskujących się XD.
-A no tak ja też muszę iść.-Powiedział Louis i zaczęłam się śmiać. Pożegnałam się z chłopakami i zostałam sama z Harrym. Ta noc była cudowna, nigdy jej nie zapomnę, a co najlepsze? Nigdy byście nie zgadli, Harry oświadczył mi się i powiedział, że chce ze mną założyć rodzinę. Oczywiście zgodziłam się. To były moje najlepsze święta. Mimo, że poznaliśmy się tydzień temu wiedziałam, że to jest miłość od pierwszego wejrzenia, ale będzie ona trwała w nieskończoność.
środa, 4 grudnia 2013
Imagin z Niallem
2 część cz.5
Gdy dostałam już swojego a on swojego poszliśmy zająć jakiś stolik. Siedzieliśmy i gadaliśmy już z jakieś 2 godziny gdy nagle podchodzi do nas Niall. I od razu uśmiech znikł. Po co on tu? Co on tu robi? Po co tu idzie? I tego typu pytania krzątały mi się po głowie. Gdy już stał obok nas poczułam lekkie obrzydzenie do niego.
-No cześć mała.-Powiedział ze swoim uśmiechem, którego nienawidziłam (przynajmniej mi się teraz zdawało).
-[T.I], znasz go?-Zapytał się mnie zdziwiony Jeremi, na co mu odpowiedziałam kiwnięciem głowy.
-Tak, chodziliśmy kiedyś razem.-Powiedział to tak jakby był pewien, że jeszcze razem będziemy. Nie fu blee. Ja i on to przeszłość i na pewno nie przyszłość. Jak spojrzałam na Jeremiego widziałam, że się w nim wszystko gotuje, byłam pewna, że zaraz nie wytrzyma i coś się stało. No i TA DAM!! Stało się, moja przepowiednia się sprawdziła, ja wróżka, pff nigdy.! Zanim się obejrzałam Jeremi siedział już na
Niallu na podłodze i go okładał pięściami, no i co powiecie na to, że znów to samo? Chyba jednak go kochałam, coś we mnie pękło i odepchnęłam Jeremiego z niego. No ale to ie bajka i musiało coś się stać. Oh ta moja ironia losu! Niall zawsze nosił przy sobie nożyk i oczywiście akurat teraz postanowił go użyć co nie? Bo nie mógł go akurat zostawić w domu. Jak spojrzałam na nich to sobaczyłam już Jeremiego leżącego na ziemi z krwią na rękach i zwijającego się z bólu, a ja jak głupia stałam tam zamiast zadzwonić po karetkę, ale na szczęście inni zadzwonili. Głupia głupia ja.
Karetka była po 5 minutach, Nialla zabrała policja, a ja pojechałam do szpitala za Jeremim.
*Następnego dnia*
Przesiedziałam całą noc pod salą Jeremiego na poczekalni. Nic nie wiem, bo nikt nie chce mnie poinformować. Naglę z sali wyszedł z sali.
-Panna [T.I] [T.N] ?
-Tak, czy już wiadomo coś?
-Tak, jest mi bardzo przykro.
-Ale jak to przykro? O co chodzi? Oo
-Rana kuta była zbyt głęboka i niestety nie mogliśmy ic więcej zrobić, stracił za dużo krwi mimo szybkiej interwencji. Naprawdę mi przykro.
-O boże.-Padłam na ziemię i zaczęłam płakać. Następna osoba odeszła. Dlaczego? No dla czego? Powie mi kto? Podeszła do mnie pielęgniarka i zabrała mnie do gabinetu obok. Podała mi coś na uspokojenie. Skoro go nie ma, on by na pewno nie chciał abym płakała, choć znaliśmy się krótko ja wiem o tym.
Postanowiłam wrócić do domu. Przed drzwiami zauważyłam list. Postawiłam go otworzyć w domu. Weszłam do środka i otworzyłam go. Jak go zaczęłam czytać to mnie wryło w ścianę .
*************************************************
Wiem miałam dać wczoraj ale nie napisałam do końca i dziś w stawiam dokończoną 2 część cz.5.
Cz.6 i ostatnia pojawi się w niedzielę lub poniedziałek :) Miłego czytania kotki :3
Gdy dostałam już swojego a on swojego poszliśmy zająć jakiś stolik. Siedzieliśmy i gadaliśmy już z jakieś 2 godziny gdy nagle podchodzi do nas Niall. I od razu uśmiech znikł. Po co on tu? Co on tu robi? Po co tu idzie? I tego typu pytania krzątały mi się po głowie. Gdy już stał obok nas poczułam lekkie obrzydzenie do niego.
-No cześć mała.-Powiedział ze swoim uśmiechem, którego nienawidziłam (przynajmniej mi się teraz zdawało).
-[T.I], znasz go?-Zapytał się mnie zdziwiony Jeremi, na co mu odpowiedziałam kiwnięciem głowy.
-Tak, chodziliśmy kiedyś razem.-Powiedział to tak jakby był pewien, że jeszcze razem będziemy. Nie fu blee. Ja i on to przeszłość i na pewno nie przyszłość. Jak spojrzałam na Jeremiego widziałam, że się w nim wszystko gotuje, byłam pewna, że zaraz nie wytrzyma i coś się stało. No i TA DAM!! Stało się, moja przepowiednia się sprawdziła, ja wróżka, pff nigdy.! Zanim się obejrzałam Jeremi siedział już na
Niallu na podłodze i go okładał pięściami, no i co powiecie na to, że znów to samo? Chyba jednak go kochałam, coś we mnie pękło i odepchnęłam Jeremiego z niego. No ale to ie bajka i musiało coś się stać. Oh ta moja ironia losu! Niall zawsze nosił przy sobie nożyk i oczywiście akurat teraz postanowił go użyć co nie? Bo nie mógł go akurat zostawić w domu. Jak spojrzałam na nich to sobaczyłam już Jeremiego leżącego na ziemi z krwią na rękach i zwijającego się z bólu, a ja jak głupia stałam tam zamiast zadzwonić po karetkę, ale na szczęście inni zadzwonili. Głupia głupia ja.
Karetka była po 5 minutach, Nialla zabrała policja, a ja pojechałam do szpitala za Jeremim.
*Następnego dnia*
Przesiedziałam całą noc pod salą Jeremiego na poczekalni. Nic nie wiem, bo nikt nie chce mnie poinformować. Naglę z sali wyszedł z sali.
-Panna [T.I] [T.N] ?
-Tak, czy już wiadomo coś?
-Tak, jest mi bardzo przykro.
-Ale jak to przykro? O co chodzi? Oo
-Rana kuta była zbyt głęboka i niestety nie mogliśmy ic więcej zrobić, stracił za dużo krwi mimo szybkiej interwencji. Naprawdę mi przykro.
-O boże.-Padłam na ziemię i zaczęłam płakać. Następna osoba odeszła. Dlaczego? No dla czego? Powie mi kto? Podeszła do mnie pielęgniarka i zabrała mnie do gabinetu obok. Podała mi coś na uspokojenie. Skoro go nie ma, on by na pewno nie chciał abym płakała, choć znaliśmy się krótko ja wiem o tym.
Postanowiłam wrócić do domu. Przed drzwiami zauważyłam list. Postawiłam go otworzyć w domu. Weszłam do środka i otworzyłam go. Jak go zaczęłam czytać to mnie wryło w ścianę .
*************************************************
Wiem miałam dać wczoraj ale nie napisałam do końca i dziś w stawiam dokończoną 2 część cz.5.
Cz.6 i ostatnia pojawi się w niedzielę lub poniedziałek :) Miłego czytania kotki :3
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Imagin z Niallem
Cz.5
Chwilkę później byliśmy twarzą w twarz i patrzałam się w jego nieziemskie oczy. W końcu Jeremi przerwał tą przyjemną ciszę.
-To jak będzie? Poznamy się bliżej?-Zapytał bardzo poważnie i to mnie troszkę w nim zaciekawiło, ponieważ raz słodki i opiekuńczy, a raz tajemniczy, pewny siebie i poważny.
-Możemy się spotkać raz.
-Raz? Tylko raz?-Zapytał z szeroko otwartymi oczami i ustami ułożonymi w "o".
-Może 2.-Uśmiechnęłam się i wytknęłam swój język w jego stronę, a on co zrobił? Jakby nigdy nic po prostu wykorzystał sytuację i mnie pocałował.
*2 tygodnie później*
Cała sytuacja z Niallem się zaczynała wyjaśniać i rozprawa miała być za 3 tygodnie przeciwko niem. Spotykam się z Jeremim i jak się okazuje nie jest mi obojętny. Dzisiaj miałam z nim iść na dyskotekę. Gdybym wiedziała co się stanie nie poszłabym tam z nim, ale dzięki temu rozwiązałam swoją zagadkę.
była już 8:30 wieczorem i zaraz miał być po mnie Jeremi, bardzo się cieszyłam na ten wieczór ponieważ chciałam w końcu się troszkę rozluźnić. Gdy skończyłam swoje rozmyślenia i poszłam na przedpokój aby ubrać buty i kurtkę, akurat założyłam kurtkę i zadzwonił dzwonek, otworzyłam drzwi i widziałam tam go, stał tam tak sobie i bosko wyglądał. Wyszłam i zamknęłam dom na klucz, podeszłam do niego i przywitałam się.
-Cześć kocie.
-Tylko tyle? Tylko cześć kocie? A gdzie buziak? -Przyciągnął mnie do siebie i pocałował, ale to nie był taki pocałunek jak kiedyś, to był najlepszy do tej pory, namiętny a za razem pełen pożądania. Gdy zakończyliśmy swoje czułości obeszłam samochód i usiadłam a przednie siedzenie. Przez całą drogę było cicho, a gdy już dojechaliśmy na miejsce Jeremi był tak miły, że nawet nie pozwolił mi samej otworzyć drzwi bo on to musiał zrobić. Zaśmiałam się cicho, bo robił to z taką miną, że nie mogłam wyrobić.
weszliśmy do środka i jak się okazało było w miarę dużo ludzi, ale było cicho. Hymmm ciekawe czemu. Poszłam z Jeremim do baru i zamówił dla nas po drinku. Gdy dostałam już swojego a on swojego poszliśmy zająć jakiś stolik. Siedzieliśmy i gadaliśmy już z jakieś 2 godziny gdy nagle podchodzi do nas ...........
*******************************************
I jest następna część. Wiem miała być po 13, ale jestem chora i się źle czułam :/ a, że prawdopodobnie będę w domu jeszcze 2 lub 3 dni to napiszę jeszcze jedną część i pojawi się jeszcze w tygodniu :3 A teraz życzę miłego czytania i przepraszam za jakiekolwiek błędy :) + Podoba się -----> Skomentuj
Chwilkę później byliśmy twarzą w twarz i patrzałam się w jego nieziemskie oczy. W końcu Jeremi przerwał tą przyjemną ciszę.
-To jak będzie? Poznamy się bliżej?-Zapytał bardzo poważnie i to mnie troszkę w nim zaciekawiło, ponieważ raz słodki i opiekuńczy, a raz tajemniczy, pewny siebie i poważny.
-Możemy się spotkać raz.
-Raz? Tylko raz?-Zapytał z szeroko otwartymi oczami i ustami ułożonymi w "o".
-Może 2.-Uśmiechnęłam się i wytknęłam swój język w jego stronę, a on co zrobił? Jakby nigdy nic po prostu wykorzystał sytuację i mnie pocałował.
*2 tygodnie później*
Cała sytuacja z Niallem się zaczynała wyjaśniać i rozprawa miała być za 3 tygodnie przeciwko niem. Spotykam się z Jeremim i jak się okazuje nie jest mi obojętny. Dzisiaj miałam z nim iść na dyskotekę. Gdybym wiedziała co się stanie nie poszłabym tam z nim, ale dzięki temu rozwiązałam swoją zagadkę.
była już 8:30 wieczorem i zaraz miał być po mnie Jeremi, bardzo się cieszyłam na ten wieczór ponieważ chciałam w końcu się troszkę rozluźnić. Gdy skończyłam swoje rozmyślenia i poszłam na przedpokój aby ubrać buty i kurtkę, akurat założyłam kurtkę i zadzwonił dzwonek, otworzyłam drzwi i widziałam tam go, stał tam tak sobie i bosko wyglądał. Wyszłam i zamknęłam dom na klucz, podeszłam do niego i przywitałam się.
-Cześć kocie.
-Tylko tyle? Tylko cześć kocie? A gdzie buziak? -Przyciągnął mnie do siebie i pocałował, ale to nie był taki pocałunek jak kiedyś, to był najlepszy do tej pory, namiętny a za razem pełen pożądania. Gdy zakończyliśmy swoje czułości obeszłam samochód i usiadłam a przednie siedzenie. Przez całą drogę było cicho, a gdy już dojechaliśmy na miejsce Jeremi był tak miły, że nawet nie pozwolił mi samej otworzyć drzwi bo on to musiał zrobić. Zaśmiałam się cicho, bo robił to z taką miną, że nie mogłam wyrobić.
weszliśmy do środka i jak się okazało było w miarę dużo ludzi, ale było cicho. Hymmm ciekawe czemu. Poszłam z Jeremim do baru i zamówił dla nas po drinku. Gdy dostałam już swojego a on swojego poszliśmy zająć jakiś stolik. Siedzieliśmy i gadaliśmy już z jakieś 2 godziny gdy nagle podchodzi do nas ...........
*******************************************
I jest następna część. Wiem miała być po 13, ale jestem chora i się źle czułam :/ a, że prawdopodobnie będę w domu jeszcze 2 lub 3 dni to napiszę jeszcze jedną część i pojawi się jeszcze w tygodniu :3 A teraz życzę miłego czytania i przepraszam za jakiekolwiek błędy :) + Podoba się -----> Skomentuj
niedziela, 1 grudnia 2013
Ważne!
Przepraszam, że nie dodałam wczoraj następnej części ale nie miałam zbytnio jak. Dzisiaj także nie pojawi się następna część, ale jutro mniej więcej po 13. Na prawdę przepraszam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
